Sierpniowy plener ślubny Angeliki i Łukasza
Romantyczne kadry| Spała, Biała Góra i Zalew Sulejowski
Angelika i Łukasz spotkali się ze mną w Spale w połowie sierpnia. Na luzie, po prostu spacer i obecność, bez ustawiania pod linijkę. Naturalne gesty, zwykłe rozmowy, szczere uśmiechy. Później pojechaliśmy na Białą Górę. Jasne przestrzenie, spokojna okolica, trochę surowości, która świetnie grała z ich energią. Oni zajęci sobą, ja tylko obserwowałem i fotografowałem to, co działo się samo. Na koniec plaża nad Zalewem Sulejowskim i ciepłe światło zachodu Słońca. Bez pozowania, bez presji. Prosto, autentycznie i z emocjami, które najlepiej wychodzą, kiedy para po prostu jest razem.
Plener nad stawem w Spale
Zdjęcia ślubne nieopodal Pilicy
Las w drodze do Białej Góry
W drodze na Białą Górę zatrzymaliśmy się w lesie, żeby złapać kilka naturalnych kadrów w otoczeniu spokojnej przyrody. Miękkie światło wpadało między drzewa i co chwilę tworzyło małe sceny, obok których trudno było przejść. Cicho, spokojnie, tylko oni i kilka chwil, które same prosiły się o zdjęcia ślubne.
Zdjęcia ślubne na tle kopalni w Białej Górze
Po spacerze w lesie dojechaliśmy na Białą Górę. Jasny, kwarcowy piasek, łagodne wzniesienia i widok na jezioro, które powstało po zalaniu części kopalni. Surowo, szeroko i z pięknym światłem, które podkreślało wszystko, co działo się między nimi. Nic na siłę, tylko ich wspólna obecność i momenty, które same się układały. Ja tylko fotografowałem to, co się działo – klasyczny przykład pracy fotografa ślubnego, który łapie naturalne kadry.
Tama nad Zalewem Sulejowskim
Zdjęcia zaczęliśmy na tamie, z widokiem na cały Zalew Sulejowski. Duża przestrzeń, spokojny kadr, oni obok siebie, bez zbędnego ustawiania. Prosto i naturalnie. Tak właśnie powstają najlepsze zdjęcia ślubne, gdy para po prostu jest razem.
Molo i plaża nad Zalewem Sulejowskim
Potem przeszliśmy na molo. Kilka minut spaceru, trochę żartów, trochę ciszy, trochę spojrzeń w oczy. Wystarczyło, żeby złapać kilka ujęć, które wyglądają jakby tam byli tylko dla siebie. Zachodzące słońce dodawało scenie spokoju i ciepłego światła, które samo układało kadry.
Na koniec plaża i ciepłe, zachodzące światło. Krótkie spojrzenia, drobne gesty, totalny spokój i pełen romantyzm ostatnich chwil dnia. Nie trzeba było nic mówić, wszystko dopełniało się samo.
Ten sierpniowy plener Angeliki i Łukasza pokazał, że najlepsze kadry powstają, kiedy para po prostu jest razem i pozwala chwili płynąć. Od spaceru w lesie w Spale, przez jasne wzgórza Białej Góry, po zachód słońca nad Zalewem Sulejowskim i rzeką – wszystko układało się w naturalną historię. Jeśli chcesz zobaczyć więcej mojej pracy lub umówić się na sesję ślubną w Łodzi i okolicach sprawdź pełną ofertę.


